Opowiadanie, jak i blog nie powstałby, gdyby nie Agnieszka, oraz autorka opowiadania "Just Close Your Eeyes And EnjoyThe Rollercoaster That Is Life". To one dały mi inspirację, a co najważniejsze natchnienie do pisania.
Massive thanks dla obu tych dziewczyn xxx

czwartek, 5 września 2013

Rozdział 2 "Powrót do przeszłości" cz.2

  Całą wczorajszą noc spędziłyśmy na pogaduchach. Bardzo dużo dowiedziałam się o chłopakach z 1D, o wiele więcej niż wiedziałam do tej pory. Spałam chyba z godzinę, a ta mala już dawno wstała i kreci mi się po chacie. Jak można mieć w sobie tyle energii?
C: Sussie wstawaj! - Po tych słowach poczułam jak ktoś przygniata mnie całym swoim ciężarem. -
S: Daj spokój, nie spałam całą noc. - Powiedziałam, po czym zakryłam głowę kołdrą. -
C: Proszę wstań, mam do ciebie prośbę iii...zrobiłam śniadanie!
S: Jak tak mówisz - Od razu zerwałam się na równe nogi -
C: Ha ha, jak ulał pasowałabyś do Nialla.
S: Nie nie zgadzam się.
C: Co? Na co?
S: Nie pójdę tam i nie będę do niego zarywać tylko dlatego, ze jest mega seksowny i lubię jeść.
C: Ha ha ha no racja, ale i tak tam pójdziemy?
S: Chyba cię pojebało.
C: No weź, to jest moje największe marzenie.
S: Jeszcze nie jestem na to gotowa. - Nie chciałam dłużej  z nią o tym rozmawiać. wzięłam jedzenie, które mi przygotowała i usiadłam przed telewizorem. Ta usiadła obok mnie. Jadłyśmy w zupełnej ciszy. Nie spodziewałam się, ze ona potrafi tyle wytrzymać bez gadania. W pewnym momencie usłyszałyśmy glosy huk w jednym z okien. Od razu zerwałyśmy się na równe nogi i tam podbiegłyśmy. Okazało się, ze jakaś zwariowana fanka próbuje wtargnąć do mojego domu przez okno. -
S: Pojebało cię?! Jeszcze raz zobaczę, że dotykasz moich okien to cie zniszczę! Wypierdalaj mi stąd! Już! - Nawrzeszczałam na dziewczynę, a ta speszona wróciła do reszty. -
S: Jezu one nadal tu są?
C: Zwariowałaś?!
S: Co?
C: Nawrzeszczałaś na moją siostrę! Ona jest taka jak ja. Chce się czegoś o tobie dowiedzieć, nie zasłużyła na takie traktowanie!! A co jak to byłabym ja? Też byś tak postąpiła? No oczywiście!
S: Nie, Crystal...
C: Nie potrafisz uszanować tego, że komuś zależy na tym, by mieć styczność z czymkolwiek związanym z 1D! My Directionerki ich kochamy. Całym sercem. Oddałybyśmy za nich życie! Ty tego nie zrozumiesz. Jesteś po prostu podła!
S: Przepraszam. Nie wiedziałam, że to cię urazi. Zaraz to naprawię.
C: Nie rób tego dla mnie, zrób to dla siebie. - Mega mnie zdziwiła ta akcja. Z ust Crystal wydobyły się bardzo pouczające słowa. Nie powinnam się tak zachowywać...
Ona poszła do łazienki, a ja pobiegłam do swojej sypialni. Powywalałam wszystko z szafek, ale znalazłam to czego szukałam. Ubrałam szybko jakieś ciuchy, spięłam włosy w kucyk i wybiegłam przed dom. Pod moim, jak i tym obok stało mnóstwo dziewczyn! Chyba nawet więcej niż wczoraj. -
S: Halo, posłuchajcie, ej słyszycie mnie? Chcę coś powiedzieć! - Prosiłam na próżno. -
S: Ciiszaaaaa!!!! - Wszystkie dziewczyny w jednej chwili skierowały wzrok na mnie. Trochę dziwnie się poczułam. -
S: Posłuchajcie mnie wszyscy! Wiem, że przyjechaliście tu, by spotkać się z One Direction! Może nie wszystkim się to uda, ale mogę coś dla was zrobić! Ale najpierw chciałabym, żeby podeszła do mnie dziewczyna na którą wcześniej nakrzyczałam! - Po krótkiej chwili podeszła do mnie owa dziewczyna i popatrzyła na mnie zawstydzona. Była ode mnie nieco niższa i miała piękne kasztanowe włosy. Ile ona może mieć lat? 14? -
S: Słuchaj, przepraszam, że na ciebie nawrzeszczałam, jestem przyzwyczajona do olewania ludzi. Jest mi strasznie głupio, naprawdę. W ramach przeprosin, proszę. To jest koszulka, którą kiedyś zostawił u mnie Harry. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. - Gdy dałam jej tą koszulkę do rąk, popatrzyła mi w oczy, a po jej policzku spłynęła łza. To była piękna chwila. Przerwała ją, mocno mnie przytuliła i zaczęła jeszcze bardziej płakać. -
Dz: Dziękuję. Jesteś niesamowita. - Powiedziała cicho i odeszła. To było takie wzruszające, że myślałam, że nie wytrzymam. Wbiegłam do domu i oparłam się o drzwi. -
C: Sussie, czy ty płaczesz?
S: Słuchaj, wyjdź i powiedz im, że dotrzymam obietnicy. - Mówiłam ocierając łzy spływające po moich policzkach. Crystal posłuchała i wyszła. -
C: Uzbrójcie się w cierpliwość. Sue dotrzyma obietnicy!.....

  Wtedy uświadomiłam sobie, że One Direction dla tych dziewczyn znaczy coś więcej niż zespół. Oni są sensem życia Directionerek. Nauczyli je, że nigdy nie wolno się poddawać w trudnych sytuacjach, żeby spełniać swoje marzenia, być sobą i nie ważne ile ma się lat, cały czas się bawić. Że nie ważny jest wygląd, tylko osobowość, szacunku do ludzi i doceniania życia. Oni są pięcioma najważniejszymi osobami w ich życiu. Nigdy ich nie poznały, ale czują między nimi więź. One Direction to ich życie. Nigdy nie widziałam nic równie niesamowitego! Tego wszystkiego nauczyła mnie Crystal. Nie miałam pojęcia, że potrafi tak mądrze mówić. Teraz wiem, że Directionerki to nie są tylko rozwrzeszczane fanki, a obejmująca cały świat rodzina...
 Resztę dnia spędziłam w domu. Crysy musiała wrócić do cioci, a ja nie chciałam nigdzie wychodzić. Sprzątałam, gotowałam, oglądałam TV, odpoczywałam...Taki tam cały dzień w domu, a około 10pm. zadzwonił mój telefon, okazało się, że to Ben. -
S: No hej Ben, co tam?
B: Ej Sussie co jest grane? Chyba z 200 dziewczyn stoi pod twoim domem.
S: To nie wiesz?? Ty to jednak jesteś opóźniony. Cale miasto o tym huczy! One Direction wprowadzili się obok mnie!
B: O kurwa! I co?
S: Na razie nic, ale jak coś to zadzwonię, pa. - Po tym męczącym dniu w końcu położyłam się spać, zasnęłam momentalnie. Potrzebowałam odpoczynku. Rano obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Myślałam, że mi mózg rozsadzi! W cały domu szukałam jakiś leków, ale na próżno. Byłam zmuszona wyjść do apteki i przechodzić obok domu 1D. Ubrałam się i wyszłam. Szłam chodnikiem przedzierając się przez tłum fanek, dopiero potem mogłam iść swobodnie. Weszłam do ciasnej uliczki, którą dochodzi się do centrum. Szłam z głową spuszczoną w dół, nie mogłam znieść tego bólu, nagle przed sobą usłyszałam bardzo znany mi głos. -
H: Sussannah? - Nie wierzyłam własnym oczom. Pierwszy raz po trzech latach widzę go przed sobą. W ułamku sekundy uderzyła mnie fala gorąca, a nogi zrobiły się jak z waty. Jeszcze nigdy tak bardzo się nikogo nie bałam jak właśnie Harry'ego. Policja przy nim to pestka! -
H: To naprawdę ty! W ogóle się nie zmieniłaś! - Nie no nie mogę! Myślałam, że mu chociaż głupio będzie, a on mi tu z takim czymś wyjeżdża?! -
S: Czy cie do reszty popierdoliło? Po tym  wszystkim co mi zrobiłeś masz czelność się jeszcze do mnie odzywać?! Jesteś pojebanym, bezczelnym i bezdusznym frajerem, którego nie obchodzi to, że dziewczyny MAJĄ UCZUCIA!!! Czy ty kurwa w ogóle wiesz co ty zrobiłeś?! Mówisz, że mnie kochasz, wyjeżdżasz, mówisz, że wrócisz i przez 3 lata się nie odzywasz!! Jakbym nigdy nie istniała! Wiesz co ja przeżywałam przez cały ten czas?! Ja cierpię z miłości do ciebie Harry, a ty masz to w dupie.
H: Przepraszam ja...
S: Nawet nie próbuj się tłumaczyć. Jesteś dla mnie skończony. - Czułam jak łzy napływają mi do oczu, nie chciałam, żeby widział, że przez niego płaczę. Więc odeszłam i dopiero zauważyłam, że to wszystko widziała reszta zespołu, nawet ich wcześniej nie zauważyłam. Po prostu ich obeszłam. Gdy znajdowałam się zaraz za nimi stanęłam jak wryta. Zrobiło mi się duszno, zaczęło kręcić się w głowie i urwał mi się film...
(.................................................................................)
Li: Ale dlaczego Harry nam nie powiedział? Mówił, że miał tu dziewczynę Sussie, ale że zrobił jej coś takiego?
Z: Nie wiem, ale muszę przyznać, że dziewczyna umie dogadać.
N: Takiej ostrej laki w życiu nie widziałem.
Lo: Zamknijcie się! Odzyskała przytomność (...)

 Nie mam pojęcia jak się tu znalazłam, ale jak najszybciej chcę wrócić do domu.
S: O ja, to naprawdę wy. Nie sądziłam, że się kiedyś spotkamy. - Podniosłam się do pozycji siedzącej i złapałam za głowę, która nadal mnie bolała. -
Z: Czy ty...
S: Nie, nie jestem Directionerką, ale was lubię. Macie coś na ból głowy?
Li; Zaraz przyniosę, poczekaj. - Trochę dziwnie się przy nich czułam, ale nie dawałam tego po sobie poznać. -
S: Jeju jaka jestem głodna. Jakbym z tydzień nic nie jadła!
N: No ja też. Zayn idź coś ugotuj.
Z: Dlaczego ja?
Lo: Nie marudź. Chodź pomogę ci. - Wstali i razem wyszli, a ja zostałam sam na sam z Niallem. -
S: Aaaaa...jak ja się tu w ogóle znalazłam?
N: Nawrzeszczałaś na Harry'ego, przeszłaś kilka kroków i upadłaś. Zabraliśmy cię tu, bo w szpitalu zrobiłoby się niezłe zamieszanie.
S: Tak, rozumiem. Szpital to nie miejsce na stado rozwrzeszczanych Directionerek. -
N: No właśnie.
S: Macie niesamowite fanki. Takie dojrzałe, mądre...
N,S: Niezwykłe. - Powiedzieliśmy jednocześnie patrząc sobie w oczy. -
Lo: Jedzonko!! - Do pokoju weszli Louis z Zayn'em i pełnym talerzem spaghetti. -
S: Ale jak my to będziemy jeść?
Lo: Normalnie. Łapać za widelce! - Hahaha nie mogłam! Wszyscy jedliśmy z jednego olbrzymiego talerza! To było tak przezabawne, że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Wszyscy się śmialiśmy, w ogóle nie wiem z czego, ale było fajnie, dopóki do pokoju nie wszedł Harry. Wszyscy w jednym momencie ucichliśmy. -
S: Ja już chyba sobie pójdę. - Po tych słowach podniosłam się z sofy, na której siedziałam razem z Louisem i zamierzałam skierować się do wyjścia. -
H: Czyli co? Będziesz mnie teraz unikać?
S: Unikać?! Ty się kurwa słyszysz?! Unikałeś mnie 3 lata!! A teraz przyjeżdżasz i myślisz, że co? Że ci wybaczę?
H: Nie wiem co myślałem ok?! I przestań na mnie krzyczeć!
S: Nie przestanę! Proszę powiedz, niech twoi kumple usłyszą, bo pewnie też nie wiedzą. Po co tu przyjechałeś?!!
H: Bo cię kocham!!!
S: Kochasz?! - Powiedziałam kpiącym głosem. -
S: Moja miłość do ciebie umarła Harry, a czasem coś w nas umiera i za huja nie chce zmartwychwstać, więc nie licz na nic z mojej strony. - Po tych słowach wyszłam...Po prostu.
                                               *narrator*
Gdy Sussannah wyszła z domu chłopaków, natknęła się na jednego z nich, a mianowicie Liama. -
Li: Ej, poczekaj, mam aspirynę.
S: Spierdalaj. - Ona nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Była roztargniona i roztrzęsiona tym jak Harry podchodzi do całej tej sprawy. Wróciła do domu i zasnęła z przemęczenia fizycznego, jak i psychicznego. A tym czasem w domu 1D. -
Li: Co ona taka wściekłaa...Aha Harry.
H: Ile można? Ja się pytam, ile można się na kogoś wściekać?
Lo: Ma powody i to poważne. Jakbym był nią to w ogóle bym się do ciebie nie odzywał.
H: Dzięki.
Z: Lou ma rację. Sam mam dziewczynę i wiem, że trudno byłoby jej przeżyć takie coś.
N: Harry, dlaczego nam wcześniej nie powiedziałeś?
H: Nie wiem, myślałem, że będzie dobrze, ale zapomniałem, że ona jest wredna, wulgarna i chamska. Ona nigdy mi nie wybaczy. Zależy mi na niej, musicie mi pomóc.
Z: Jakby ci zależało, wróciłbyś po X-factorze. Na mnie nie licz.
N: I na mnie.
Li: Na mnie też nie. Przepraszam, ale taka jest prawda, zachowałeś się jak frajer.
Lo: A na mnie zawsze możesz liczyć przyjacielu. - Louis wstał i obiął Harry'ego. Potem wszyscy wyszli na balkon i rozmawiali z fankami...
                                         *Sussannah*
Obudziłam się około 6am. Na szczęście głowa przestała mnie boleć i mogłam normalnie funkcjonować. Spojrzałam na wyświetlacz komórki i doznałam szoku. 12 nieodebranych od Rossa i 7 od Mike'a. Od razy oddzwoniłam. -
S: Cześć Ross, co chciałeś?
R: No nareszcie! 2 dni nie możemy się do ciebie dodzwonić, co się dzieje?
S: Spotkajmy się za kilka godzin to ci opowiem, pa. - Nie chciałam rozmawiać o tym przez telefon. A właściwie przez te 2 dni zaniedbałam moich przyjaciół i chciałam się z nimi spotkać. Tylko oni są w stanie poprawić mi humor. /Olivka

5 komentarzy:

  1. Genialne :') pisz pisz bo jesteś w tym dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jezu! O jezu! To jest boskie! <3 Wiesz jak ja kocham twoje opowiadania itp...Pisz dalej, bo ja już nie mogę się doczekać co będzie dalej...co zrobią "TAM" i "WTEDY"...chyba wiesz o co mi chodzi =)
    \Agnes

    OdpowiedzUsuń
  3. Te komentarze są przesłodzone ta akcja jest po prostu zbyt nie realna np. Czemu niby ona jest sławna ? wszystko za szybko się dzieje i wgl. te pierwsze rozdziały są trochę, co ja gadam całkowicie zepsute wszystko się dzieje zs szybko ona nawet nie wiedziała ile on ma lat gdzi mieszka nie znała nawet jego nazwiska a już wyznali sobie miłość. Ogólnie sens jest fajny ale źle ubrany w słowa oraz za szybko pisany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja uwaga jest słuszna :) Ale o to chodziło, że wszystko działo się za szybko. Harry wyznał 15-letniej Sussie miłość, a ona jakby to powiedzieć...Uwierzyła mu. Ale nie odpowiedziała mu tym samym. Nie powiedziała, że go kocha. Po prostu mu uległa.
      Ona jak sama stwierdziła nie jest sławna tylko "sławna". Directionerki chciały z nią gadać, żeby dowiedzieć się czegoś o Harry'm po prostu. =D
      Pierwsze rozdziały są trochę dziwnie pisane, bo to pisałam dosyć dawno i wtedy nie miałam takiego doświadczenia :3

      Usuń